Poza sieciówkami: Boskata
Jak idzie mi mój projekt pozbywania się z szafy ubrań z sieciówek? Całkiem dobrze! Tak jak opowiadałam Wam ostatnio, widzę realną zależność: kiedy mam dość uporządkowaną szafę wypełnioną rzeczami, które realnie lubię i nie wzdycham z rezygnacją na myśl o ich jakości po praniu, poranki są znacznie przyjemniejsze – bo MAM SIĘ W CO UBRAĆ. Kiedyś miałam mnóstwo bluzek i sukienek, ale bardzo wątpliwej jakości i o krojach, które well: miałam pewne wątpliwości czy są dla mnie. Miałam dużo za ...